piątek, 3 października 2014

SEN DEWELOPERÓW CZYLI... RATUJ SIĘ KTO MOŻE! BLOKI Z WIELKIEJ PŁYTY ROZPADNĄ SIĘ!

I to już za chwilę, już za moment! Rozlecą się w pierdylion kawałków, grzebiąc wszystkich zamieszkałych w nich ludzi, jak również taborety, tapczany, kredensy i inne dziwne rzeczy, które ludzie trzymają w swoich mieszkaniach. Nasza nowa premiera będzie jeździć po gruzowiskach w całym kraju i ze łzami w oczach zapewniać, że akcja ratunkowa przebiegła prawidłowo, i że ziemię w poszukiwaniu szczątków ofiar przekopano na metr głębokości ;). Oczywiście, natychmiast zostaną uruchomione rezerwy specjalne budżetu państwa na pomoc bezdomnym psom, kotom i innym domowym zwierzakom, którym jakimś cudem uda się ujść z życiem z tej straszliwej hekatomby ;) Porzućcie więc wszelką nadzieję, wy, którzy mieszkacie w tych wielkopłytowych grobowcach! Nic Was już nie uratuje! Być może, zanim dobrniecie do końca tego wpisu sufit spadnie Wam na głowę! ;)

Pewnie myślicie, że zupełnie postradałem rozum, snując takie wizje, względnie pomyliłem borowiki z innymi grzybkami. Otóż informuję Was, że czuję się zupełnie dobrze, a grzybów nie jadam w ogóle, bo boję się o swoją wątrobę, która poważnie ucierpiała w trakcie moich studiów z oczywistych powodów ;)


Moje kasandryczne majaczenia o nadchodzącym szybkimi krokami armagedonie nie są też wzięte z powietrza ani tym bardziej wyssane z palca, lecz pochodzą z „bardzo wiarygodnego” osobowego źródła informacji. Człowiek, o którym mówię posiada prawdopodobnie jakieś nadludzkie zdolności przewidywania przyszłości, kryształową kulę lub nawet pozostaje w komitywie z samym Lucyferem ;). Długo zastanawiałem się więc, czy napisać tego posta, bo igranie z siłami nieczystymi lub nawet czystymi, ale pozaziemskimi, pozostaje poza moimi kompetencjami i odwagą ;). Jednak szczytny cel, jakim jest uratowanie setek tysięcy mniej lub bardziej niewinnych ziomków, żyjących w nieświadomości czyhającego na nich zagrożenia, skłonił mnie do przezwyciężenia pierwotnych leków przed Złym ;).

Zapamiętajcie więc nazwisko człowieka, który z własnej i nieprzymuszonej woli postanowił ocalić niezliczone rzesze wielkopłytowych lokatorów. Konrad Płochocki, bo o nim mowa, jest dyrektorem generalnym Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD). Wiecie więc już gdzie wysyłać kwiaty, misie i staniki w podzięce za uchronienie od przerażającej śmierci w zwałach gruzu ;).

Jego ostrzeżenie znalazłem w wywiadzie opublikowanym 11 września br. w Dzienniku Gazecie Prawnej, którego Pan Konrad udzielił niejakiemu Damianowi Furmańczykowi. Na pytanie „dziennikarza”, kiedy będzie zlikwidowany rzekomy deficyt mieszkań, Pan dyrektor PZFD odpowiada, że „będzie na to musiało poczekać kilka pokoleń”, po czym następuje najciekawszy moment wywiadu, pozwólcie, że zacytuję:

Dziennikarz: „Dlaczego? przecież mamy niż demograficzny.”
Płochocki: „Zgadza się, ale obok niżu mamy tykającą bombę zegarową w postaci mieszkań, które niebawem będą musiały być wyburzone                 
Dziennikarz: „Mówi Pan o wielkiej płycie?”
Płochocki: „Zdecydowanie. Użytkowanie większości takich budynków było szacowane na 50 lat. Wiele z nich już przekroczyło ten okres. (...)

Widzicie? Wasze mieszkania zostaną niebawem wyburzone! Lepiej przestańcie mnie czytać i lećcie się spakować! ;) Tylko nie zapomnijcie wziąć ze sobą jakiegoś ciepłego koca, bo na ławce w parku bywa chłodno. ;)

Jednak czy aby na pewno czeka nas „niebawem” wielkie wyburzanie?


W połowie zeszłego roku w mediach przetoczyła się krótka, ale intensywna kampania pod tytułem „Uwaga na morderczą wielką płytę”. ;) Była ona zainspirowana debatą, jaka toczyła się wtedy w Sejmie (Komisja Infrastruktury) na temat ewentualnej konieczności przeprowadzenia ogólnokrajowego badania stanu bloków z wielkiej płyty. Protokoły z posiedzeń tej komisji są ciekawym źródłem informacji, a zawarte w nich wypowiedzi ludzi, których można zaliczyć do grona fachowców w dziedzinie budownictwa, każą zakwalifikować wypowiedź Pana Płochockiego o wyburzaniu wielkiej płyty do kategorii:

GÓWNO PRAWDA!
    
Przebrnąłem przez zapisy posiedzeń komisji sejmowej i poza kolejnym dowodem głupkowatości niektórych naszych posłów (o czym kiedy indziej) dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy o "zagrożeniu", jakie rzekomo stwarzają bloki z wielkiej płyty. Ale po kolei.

Wybrałem dla Was kilka fragmentów wypowiedzi osób, które mają jakieś pojęcie o budownictwie, czego absolutnie nie można powiedzieć o Płochockim - Kondzio jest bowiem... prawnikiem;). Z tego, co wiem na studiach prawniczych nie ma przedmiotów o nazwach "Wytrzymałość materiałów" czy "Konstrukcje betonowe". Brak specjalistycznej wiedzy nie przeszkadza jednak Płochockiemu snuć wizji rodem z amerykańskich filmów katastroficznych. Co ciekawe, dziennikarzyna przeprowadzający wywiad, po usłyszeniu, że za chwilę trzeba będzie burzyć tysiące bloków, nie zapytał o źródła tej sensacyjnej informacji, tylko od razu "łyknął" to bez popity i puścił do druku. Pewnie dziennikarstwo kończył na tajnych kompletach Uniwersytetu Trzeciego Wieku filia w Pcimiu Górnym oddział w Wąchocku. ;) 

Najpierw wypowiedź Wiceministra Transportu Janusza Żbika (z zawodu architekta):
„Zagrożenie bezpieczeństwa konstrukcji budynków wielkopłytowych nie występuje, co znajduje swój wyraz w stwierdzeniach zawartych w zeszytach poradnika dotyczących tej problematyki. W szczególnych przypadkach istnieje jedynie możliwość uszkodzeń elementów budynków, np. balkony, ściany zewnętrzne, wymagających tylko lokalnych interwencji, podobnie jak ma to miejsce w każdych innych systemach budownictwa mieszkaniowego.” „O dobrej jakości konstrukcji wielkopłytowych może również świadczyć fakt, że mimo lokalnych uszkodzeń budynków, które wydarzyły się w Polsce w ciągu ostatnich 30 lat w wyniku wybuchu gazu, nie doszło do katastrofy całego budynku. Należy dodać, że w trakcie prowadzonych przez Instytut Techniki Budowlanej badań ścian zewnętrznych sprawdzono także, czy na prefabrykowanych konstrukcyjnych ścianach wewnętrznych nie wystąpiły objawy świadczące o utracie stateczności, takie jak pęknięcia, rysy, zmiażdżenia betonu. Nie stwierdzono objawów świadczących o utracie nośności.” „Pozytywnym elementem jest jednak to, że złącza prefabrykatów są eksploatowane w warunkach takich, jakie są wewnątrz pomieszczeń mieszkalnych, co nie powoduje występowania jakichkolwiek niekorzystnych problemów związanych z karbonatyzacją betonu czy tez korozją zbrojenia”

A tu wyjaśnienia Andrzeja Dobruckiego, Prezesa Polskiej Izby Inżynierów Budownictwa: 
„Bardzo dokładnie badałem, czy istnieje zapis normy, czy jakikolwiek zapis oficjalny dotyczący czasu żywotności budynków z wielkiej płyty. Nie ma takiego zapisu. Obecnie rzeczoznawcy przyznają, że przy odpowiedniej konserwacji te budynki mogą funkcjonować 100, 120 i  więcej lat. (...) Chciałbym jednak zwrócić uwagę, że żaden z budynków z wielkiej płyty nie ulegnie obecnie destrukcji przez samozniszczenie. To jest niemożliwe ze względu na system konstrukcji.”   

I jeszcze dr inż. Michał Wójtowicz, Dyrektor Instytutu Techniki Budowlanej: 
„Po pierwsze – jeżeli mówimy o projektowaniu, to ono było zupełnie inne w Polsce niż w krajach ościennych. Były to specjalne sztywne tarcze przejmujące obciążenia od ewentualnych uszkodzeń, bo takie się zdarzały, gdy oderwała się płyta na skutek wybuchu gazu. Były zatem pewne specjalne polskie zabezpieczenia.”

Z powyższych wypowiedzi wynika jedno:

BLOKI Z WIELKIEJ PŁYTY NIE ZAWALĄ SIĘ I NIE TRZEBA ICH BĘDZIE BURZYĆ W PRZEWIDYWALNEJ PRZYSZŁOŚCI.

Dlaczego więc Konrad Płochocki twierdzi, że wielka płyta będzie musiała być wyburzona i to niebawem?

Odpowiedź jest oczywista i Wy ją znacie: Kondzio reprezentuje interesy deweloperów i powie wszystko, by zobrzydzić klientom starsze mieszkania i nagonić klientów deweloperce.


Nikt normalny nie będzie przecież czytał całego Internetu, żeby dowiedzieć się, czy wielka płyta rzeczywiście stanowi jakikolwiek problem. Zakoduje sobie po prostu w głowie łatwy komunikat, że lepiej unikać tego typu budownictwa, bo grozi ono śmiercią i nie będzie wnikał w zagadnienie. A dziennikarz poważnej (jak mogłoby się wydawać) gazety zamiast zniszczyć Płochockiego za farmazony, które wygaduje lub chociaż grzecznie zapytać o ich pochodzenie, bezrefleksyjnie kolportuje głupoty i się jeszcze pod tym podpisuje. ;)

Uff! Okazało się, że pogłoski o końcu wielkopłytowych blokowisk są jednak mocno przesadzone. ;) Możecie więc dalej siedzieć przed kompem, oglądać pornosy i pić piwo (© Jarek Kaczyński), bez obawy, że w najlepszym momencie Wasz blok złoży się jak domek z kart. ;) 

À propos, piliście może już Raciborskie Jasne Pełne Klasycznie Warzone? Polecam :).

Dzięki za przeczytanie.



4 komentarze:

  1. Witaj.

    Powiem Ci, że z racji faktu, iż kraj ten nie jest zbyt racjonalny, to właśnie w jakieś mega ustawie o wyburzaniu wielkiej płyty widziałbym szansę dla developerki :-) . Jakieś merytoryczne podstawy takiej wizji? A po co - przecież ktoś będzie chciał zarabiać ;-) . Oby nie, bo to byłoby skrajnie idiotyczne, ale nie zaskoczyłoby mnie jakoś mocno.

    Dobry wpis.

    Miłego.

    Marian

    OdpowiedzUsuń
  2. Ustawowe wyburzanie? ;) dodajmy do tego ustawową kasację aut starszych niż 8-letnie i np. pralek starszych niż 3 lata i już mamy nakręcony popyt wewnętrzny, że hej! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A co :-) . Spadnie komuś przypadkiem balkon na głowę, bo przerdzewiało zbrojenie. Wniosek: całe zbrojenia zardzewiałe, burzmy. Autentycznie jestem skłonny to sobie wyobrazić :-D .

    OdpowiedzUsuń
  4. Ehh ci deweloperzy i te ich farmazony, byle tylko nakręcić sprzedaż i powstrzymać nieunikniony spadek cen...

    OdpowiedzUsuń